| |
Zielona Góra stolicą powiatu

Adam Fularz
Udałem się na prezentację programu wyborczego
Platformy Obywatelskiej w ich kampanii do
zielonogórskiego samorządu oraz na stanowisko
Prezydenta Miasta, o jakie ubiega się pani
Bożenna Bukiewicz. Miałem nadzieje że program
ten przyniesie jakieś rozwiązanie dla Zielonej
Góry- miasta upadającego, ominiętego przez
rozwój gospodarczy jaki dotknął inne rejony
polski.
Bolączką miasta są dwa główne problemy- brak
terenów inwestycyjnych co uniemożliwia
jakikolwiek jego dalszy rozwój, oraz fatalna,
zniszczona, nie mająca sobie równej w skali
kraju infrastruktura transportowa, skazująca
miasto na wegetację poza głównymi osiami rozwoju
kraju.
Zielona Góra ongiś była miastem wyróżniającym
się w kraju. Miała port lotniczy, festiwal
piosenki o międzynarodowym znaczeniu, znany w
całym kraju korowód- Winobranie, dobre
połączenia kolejowe, przez nasze miasto
przebiegała trasa kolejowa łącząca Berlin z
Wrocławiem i Śląskiem, i ta linia kolejowa była
jedynym znacznym ponadnarodowym korytarzem
transportowym przechodzącym przez nasze miasto
poza drogą S3 mającą raczej wewnątrzkrajowe
znaczenie.
Wszystko to utraciliśmy. Z portu lotniczego
został jedyny w Polsce port lotniczy niezdolny
do przyjmowania samolotów tanich linii (powodem
jest brak wartego 4 mln PLN urządzenia
nawigacyjnego), wobec czego ma absurdalnie niską
w skali kraju liczbę korzystających z niego
pasażerów, kilkadziesiąt razy niższą niż podobny
port w Rzeszowie. Z międzynarodowego festiwalu
piosenki pozostała rozgrzebana ruina
zdewastowanego amfiteatru, winobranie zeszło na
psy i stało się jarmarkiem o powiatowym
znaczeniu, z linii kolejowych po których ongiś
pociągi pędziły po 100 km/godz, pozostały
resztki po których pociągi poruszają się e
średnią prędkością 30 km/h. Podróż do Poznania
(120 km) zajmuje 2,5 godziny, z czego pierwsze
40 km zabiera ponad półtorej godziny, podróż do
Wrocławia (150 km) trwa ponad 3 godziny, a
miejscami pociąg zwalania tak bardzo że można go
prześcignąć szybkim truchtem.
W podróżach krajowych, czy to z Wrocławia do
Szczecina, czy z Poznania czy Szczecina do
Jeleniej Góry, dziś już się nie jeździ przez
Zieloną Górę, bowiem to w rejonie tego miasta są
najgorsze tory w kraju. Zostaliśmy wepchnięci
pod względem transportu do czarnej dziury pod
nazwą „odludzie”, a czas dojazdu z innych miast
Polski do Zielonej Góry jest często dłuższy niż
do Szczecina. Jacy profesorowie będą dojeżdżali
by wykładać na tak odległej uczelni? Jacy
studenci zechcą tutaj studiować, skoro tak
trudno tu dojechać? Nie wspominając o fakcie że
w ogóle nie wykorzystana jest bliskość Niemiec.
Reszta linii jakoś jest normalna, tylko że
jakimś dziwnym trafem akurat te przechodzące
przez Zieloną Górę są wyjątkowo złe w skali
kraju, co sugeruje że lokalne władze raczej nie
pofatygowały się by zabiegać o utrzymanie ich
należytego stanu. Dziś jest na to już za późno,
straciliśmy nawet jedyny międzynarodowy korytarz
transportowy przechodzący przez miasto: dziś
pociągi z Berlina do Wrocławia i Krakowa jeżdżą
niezelektryfikowaną linią przez Żagań, co jest
szybsze od podróży najbardziej zniszczoną główną
linią kolejową Polski łączącą ongiś Szczecin z
Wrocławiem i Krakowem, jaką bez wątpienia stała
się w ostatniej dekadzie ta przechodząca przez
Zieloną Górę. Odbudowa tak zniszczonej linii
potrwa długo, i pochłonie setki milionów, a
nawet nie zaczęto się jeszcze tego domagać.
Temat ten, chyba dość kluczowy dla przyszłości
miasta, lokalne PO pominęło kompletnie. S3,
która jest traktowana jako panaceum na odcięcie
transportowe miasta, ma jedynie znaczenie w
przewozach towarowych do Skandynawii i, jako że
nie ma na niej większego natężenia ruchu,
wątpliwe jest by uratowała ono miasto z upadku.
Program PO w żaden sposób bezpośrednio nie
adresuje rozwiązaniami żadnego z tych kluczowych
problemów. Nie podaje się recepty na rozwiązanie
problemu braku terenów inwestycyjnych. Dopiero z
kuluarowych rozmów wynika że PO popiera
kontrowersyjny projekt wycinania części lasów
otaczających miasto i nawet prowadzono w tej
kwestii rozmowy z Lasami Państwowymi.
Ponadto kontrowersje budzi kilkakrotnie
poruszany pomysł dodatkowego węzła drogowego
przy obwodnicy miejskiej przechodzącej przez os.
Pomorskie. Nie jestem specjalistą w zakresie
inżynierii drogowej, jednak moja wiedza pozwala
mi stwierdzić iż z całą pewnością węzłów takich
nie buduje się co kilometr, ani nawet co 2
kilometry. Dziwne, że nikt nie pomyślał o
wykorzystaniu nieodległego węzła Racula, który
znajduje się w odległości kilkuset metrów od
osiedla Pomorskiego, ale niestety nie połączono
go z tym osiedlem, zmuszając kierowców do
kilkukilometrowego objazdu aż przez Stary
Kisielin. A przecież wystarczy spojrzeć na plan
miasta…
W kwestii tych dwóch głównych problemów (terenów
inwestycyjnych i komunikacji) PO ma jedynie
zdecydowany stosunek co do konieczności
poszerzenia granic miasta, i jest to ruch który
inne miasta (np. Rzeszów) dokonały lata temu. PO
obiecuje rozpoczęcie procedury administracyjnej
prowadzącej do rozszerzenia granic miasta, i
wspominano już o marcu 2007 roku jako możliwej
dacie zakończenia tego procesu. Niestety, w swej
polityce partia ta nie wspomina o czymś ważnym:
o konieczności przeniesienia właśnie tam terenów
inwestycyjnych. To pod Zieloną Górą, w
Przylepie, Kisielinie czy nawet Czerwieńsku jest
pod dostatkiem gruntów umożliwiających
ulokowanie tam Parku Przemysłowego z prawdziwego
zdarzenia, i nie ma konieczności wycinki lasów
otaczających miasto.
W kwestii kulturalnego upadku miasta, nie
mającego sobie równych na mapie artystycznej
kraju (miasto straciło wszystkie znaczniejsze
imprezy o krajowej i międzynarodowej skali) nie
zaproponowano nic poza budową sali
sportowo-widowiskowej. Widowiska, jeśli będą
wystawiane w sali gimnastycznej, to raczej
należy wątpić w ich poziom. Dziwne, że inne
miasta tej wielkości mogą sobie pozwolić na
dotowane przez Unię Europejską centra
widowiskowe, w których wystawiać można nawet
opery (typu Kleist Forum w pobliskim Frankfurcie
nad Odrą). Dlaczego nasze miasto musi budować
kuriozum, nie będące w pełni ani salą sportową,
ani tez dobrym miejscem na widowiska? Skąd w
ogóle taki pomysł, skoro sale
sportowo-widowiskowe buduje się na ogół tylko w
miastach powiatowych?
Program PO jest, poza wielkomiejską propozycją
wprowadzenia rad dzielnic i osiedli, godny
miasta powiatowego. Trudno się nie zgodzić z
diagnozą na temat upadku miasta we wstępie do
tego dokumentu, jednak trudno się zgodzić z
samym jego tytułem: „Zielona Góra stolica
lubuskiego”, bowiem wielkie aglomeracje, stolice
województw, pomijając kwestie lokalizacji
urzędów, są dużo bardziej ambitne.
Jeśli miałbym proponować program rozwoju dla
Zielonej Góry, to byłaby to ucieczka od
zamknięcia się na leśnej polanie otoczonej
pierścieniem lasów i tworzenie nowych dzielnic i
nowych obszarów przemysłowych pod Zieloną Górą.
Priorytetem byłoby powiększenie obszaru miasta,
i stworzenie nowoczesnego systemu transportu
zbiorowego umożliwiające tanie i szybkie
przemieszczanie się w takiej aglomeracji.
Niestety, p. Bukiewicz była kompletnie przeciwna
idei wykorzystania do tego celu przechodzącej
przez miasto nieużywanej linii kolejowej, która,
mimo że jeden z przejazdów zaasfaltowano (na ul.
Zjednoczenia) wciąż mogłaby odegrać ważną rolę w
tworzeniu nowoczesnego sytemu transportu
umożliwiającego szybkie dotarcie z centrum do
nowych części miasta leżących poza kordonem
lasów. Szkoda, bo wiele miast od podstaw buduje
takie linie (Poznań, Kraków), natomiast w
Zielonej Górze taka linia, kosztująca setki
milionów złotych jeśli budować by ją teraz, od
podstaw, po prostu się marnuje. Jedna z jej
odnóg (do dziś przejezdna i użytkowana) kończy
się na terenie Polmosu naprzeciwko biblioteki
wojewódzkiej, wobec czego, przy odrobinie chęci
władz, możnaby stworzyć połączenie z samego
centrum Zielonej Góry do Nowej Soli i w ten
sposób wprawić w czyn ideę Trójmiasta
Lubuskiego, która dziś wciąż jest na papierze.
Niestety, program PO, mimo że dostrzega ową ideę
wspólnego systemu transportowego Trójmiasta, to
niemal nic konkretnego nie proponuje. A szkoda,
bo miałem wielką nadzieję i dość wysokie
oczekiwania od polityków tej partii.
Politycy chyba nie zdają sobie sprawy jak bardzo
Zielona Góra upadła. Niemal wszyscy moi dalsi
znajomi, a z moich bliższych przyjaciół to
wszyscy bez wyjątku, opuścili to miasto. Dzieje
się tak z prostej przyczyny: inne ośrodki
miejskie prześcigają nasze miasto, i oferują
młodym ludziom lepsze szanse, oraz lepszą
infrastrukturę. Są tam porządne parki, lepsza
zieleń miejska, centra pełne pubów, klubów i
restauracji, porządny system transportu
zbiorowego nie zmuszający ludności do zakupu
samochodu (w Zielonej Górze nie ma już nawet
autobusów nocnych), są nowoczesne obiekty
sportowe (baseny, kryte skateparki, porządne
stadiony i tereny rekreacyjne etc.). Zielona
Góra oferuje bardzo niewiele, i jest miastem
gdzie raczej się pakuje, niż rozpakowuje
walizki. I nie zanosi się na to by te proporcje
się zmieniły. Program PO jest raczej dziełem
grupy zamożnych osób, które na miasto patrzą
przez pryzmat swojego statusu materialnego, i
priorytet widzą w budowie dróg, wycinaniu lasów
i typowej dla osób zamożnych silnej troski o
bezpieczeństwo miasta. Jednakże to, jakie są
prawdziwe priorytety, to stwierdzą dopiero
wyborcy. Pytanie tylko, czy będą mieli z czego
wybierać. Program PO może się w porównaniu
okazać nawet i najlepszy.
|
|