|
Zielonogórski korowód
winobraniowy, czyli upadek naszego karnawału

Adam Fularz
Wbrew obiegowym stereotypom, Polska jest tak
naprawdę dość ubogim krajem pod względem
publicznych imprez typu open air. Istniejące
tradycje ulicznych korowodów i karnawałów w
Polsce zanikły, niekiedy całkiem niedawno, jak w
przypadku zielonogórskiego Winobrania, które od
kilku lat organizowane jest już bez korowodu.
Dzieje się to w sytuacji której tego typu
korowody i karnawały święcą tryumfy w krajach
całego świata, i przyciągają rzesze turystów,
stanowiąc rozrywkę nie tylko o zasięgu lokalnym,
ale wręcz ogólnoeuropejskim (casus Londynu).
Słowo karnawał pochodzi od łac. carrus
navalis, czyli statku na kołach, dużego wozu
który często jest nieodłącznym elementem
karnawału. Tradycja ta sięga czasów starożytnej
Mezopotamii, już wtedy uczestnicy karnawału byli
traktowani na równi bez względu na rangę
społeczna, i po dziś dzień często połączona jest
z elementami religijnymi, np. korowód
winobraniowy w Zielonej Górze, zaniechany przed
kilku laty, prowadzony był przez boga wina i
ucztowania Bachusa. Dobrze znany jest karnawał w
Wenecji (odbywa się już od 1268 roku) czy
karnawał w Rio de Janeiro, karnawały są także
bardzo popularne w Stanach Zjednoczonych. W
Polsce ta tradycja albo zanikła w okresie
komunizmu i nawet niekiedy już całkiem ostatnio
(jak w Zielonej Górze), albo też nigdy nie
zaistniała.
Ogólnie ujmując karnawał jest świętem ulicznym,
w którym ulica staje się parkietem tanecznym,
przestrzenią zabawy. Karnawał polega na
zawłaszczeniu przestrzeni publicznej w celu
świętowania, radowania się. W Polsce tradycja
takiego, „ulicznego” karnawału jest dość obca,
mimo że tego typu karnawał jest popularny w
wielu krajach o katolickiej tradycji.
Nowa era karnawału, która ostatnio szturmem
podbiła także te kraje nie mające tradycji
karnawałów, pochodzi z Karaibów, i różni się
inną porą świętowania- zwykle wiosną lub latem.
W Wielkiej Brytanii istnieje obecnie kilkanaście
dużych karnawałów karaibskich, z czego
absolutnym sukcesem stał się londyński Notting
Hill Carnival, wg wielu źródeł największy na
świcie festiwal uliczny, przyciągający nawet 1,5
miliona ludzi. Ma on miejsce dokładnie w tym
samym okresie roku co zielonogórskie Winobranie.
Ponadto w Wielkiej Brytanii ma miejsce ponad 100
mniejszych karnawałów w niewielkich
miejscowościach, przybierających albo typ
karaibski, albo tradycyjny.
Tradycyjne karnawały mają miejsce w okresie
zimowym w Holandii, w południowych Niemczech
(szczególnie Nadrenia Północna- Westfalia i
Nadrenia- Palatynat, a Kolonia, Düsseldorf,
Aachen, Mainz, Bonn uznawane są za „epicentra”
tego karnawału), a także Austrii. W Polsce
jedynym rodzajem karnawałów są juwenalia
organizowane przez uczelnie wyższe. Rzadko
przybierają one typową formę karnawału, choć i w
Polsce zdarzają się nowalijki. W Warszawie miał
miejsce w czasie juwenaliów typowy „nowoczesny”
korowód z pojazdami-platformami z agregatami i
głośnikami, które wiozły decki do odtwarzania
płyt, didżejów oraz najlepszych MC’s w kraju.
Występował m.in. dancehallowy nawijacz MC Junior
Stress. Warszawskie juwenalia to jak na razie
jedyny klasyczny korowód karnawałowy w Polsce.
Szkoda, ze twórcy nudnego korowodu na
zielonogórskim winobraniu nie biorą przykładu z
czegokolwiek poza kronikami filmowymi z czasów
komunizmu i odgórnie, „prikazowo” zorganizowanej
nudnej i sztywnej uroczystości.

Fot. Adam w Dolinie Odry,
autor: R. Gawlik
|