|

Inne koleje lubuskie? Przełamać monopol PKP
Adam Fularz
Oferta zielonogórskiego
PKS dotycząca wejścia na rynek przewozów kolejowych jest
bardzo korzystna dla mieszkańców województwa. Stwarza to
możliwość wprowadzenia na ten rynek lokalnie zarządzanego
przedsiębiorstwa, które będzie mogło efektywnie walczyć o
klienta, odpychanego od kolei coraz gorszą ofertą
upadających PKP.
Zachęcam władze
województwa do zrezygnowania z usług PKP i szukania ratunku
dla lubuskich linii regionalnych gdzie indziej. W PKP na
pewno nikt nie myśli w kategoriach rozwoju, to
przedsiębiorstwo nawet nie ma żadnej wizji swej przyszłości,
a taktyka tej firmy skupia się do zwalczania konkurencji
nieuczciwymi metodami, czego dowodzą ostatnie kary urzędu
antymonopolowego dla PKP.
Obecna nieudolność PKP
w wykorzystaniu udostępnionego temu państwowemu monopoliście
autobusu szynowego nie jest niczym wyjątkowym w skali całego
kraju. Wydaje się, że podobnie jak władze wielu województw,
również władze województwa lubuskiego powinny jak
najbardziej na poważnie zastanowić się nad zrezygnowaniem z
usług PKP i powołać własny podmiot świadczący usługi
przewozowe. Praktyka pokazuje bowiem, że tylko w ten sposób-
poprzez jasne i otwarte przełamanie monopolu w świadczeniu
usług przewozowych- udało się zreformować koleje w
większości krajów zachodniej Europy.
Wszyscy zachwycamy się
kolejami zaraz za Nysą i Odrą: a tam po prostu jest
konkurencja na sieci kolejowej, wyrażająca się tym, że w
każdym z landów usługi przewozowe świadczy od kilku do
kilkunastu przewoźników. Ciekawe, jak wyglądałaby sytuacja w
RFN, gdyby usługi wykonywał tam tylko jeden przewoźnik na
prawie monopolu? Jak na razie różnica jest taka, że po
zachodniej stronie Odry pełne pasażerów pociągi regionalne
kursują co 30 lub 60 minut, a w województwie lubuskim puste
składy przemykają co kilka godzin. Pora zabrać się wreszcie
za wyrównanie tych różnic.
Inne województwa już
biorą czynny udział w reformowaniu kolei, szukając lub
tworząc nowych przewoźników. W województwie mazowieckim
powołano oddzielną od PKP spółkę do wykonywania przewozów
regionalnych. Podobnie jest w województwach opolskim i
kujawsko-pomorskim, gdzie już podjęto odpowiednie decyzje.
Problemem jest opór związków zawodowych przeciwko pojawianiu
się konkurencji. Niestety, znaczne zmiany są nieuchronne i
nieuniknione: PKP ma prawie 5-ciokrotny przerost
zatrudnienia i bez jego zdecydowanej redukcji jakiekolwiek
środki finansowe przekazywane temu przewoźnikowi będą czczą
stratą pieniędzy.
Unikanie dopuszczenia
na rynek konkurencji to unikanie prawdy i popadanie w
zakłamanie i obłudę. Należy dokonać wyboru: albo dbamy o
interes pasażerów i ludności województwa, albo bronimy
interesów związków zawodowych z PKP, dla których koniec
monopolu jest końcem ich sensu istnienia, jakim była obrona
tej branży przed wpuszczeniem do niej konkurencji. Należy
skończyć z rozmowami o ratowaniu połączeń kolejowych w
województwie, w momencie gdy nawet autobus szynowy, który
takie połączenia może obsługiwać ponad 5-ciokrotnie taniej
niż zwykły pociąg, stoi niewykorzystany.
Adam Jan Fularz jest red. naczelnym
kwartalnika „Ekonomika Kolei”
|