Strona początkowa

Ekologia

Sucha Góra i drzewa- wióra

Resztki zielonogórskiej parkowej świetności- czy warto je ocalić?

Rynek w stylu international

Zielonogórski Park Krajobrazowy- czy powstanie?

Park Doliny Luizy- Nowe zielone błonia miasta z dwoma basenami otwartymi

Zielona nie za bardzo, a Góra tylko dla wtajemniczonych

Odbudować Górę Braniborską z ekskluzywnym parkiem!

Góra Braniborska dziś- przygnębiająca wizja lokalna

Gospodarka

Ekonomia dla gerontokratów

Władze bez ambicji?

Zielona Góra stolicą powiatu!

Bezpłatny Internet bezprzewodowy dla wszystkich mieszkańców

Stąd się ucieka byle szybciej. Zielona Góra- miasto skazane na kulturalny upadek?

Podsumowując 4 lata rządów konserwatystów w Zielonej Górze

Masterplan dla centrum miasta

Komunikacja

Koleją dookoła Trójmiasta

Kolej miejska w Zielonej Górze

MZK: jest źle czy tylko się nam zdaje?

Upadek czy wzlot zielonogórskiej komunikacji miejskiej?

Inne koleje lubuskie? Przełamać monopol PKP

Koleje w woj. lubuskim- ciekawy przykład transformacji ustrojowej

Odtworzyć zanikły transport zbiorowy pomiędzy woj. Lubuskim i Brandenburgią

Szybka Kolej Miejska dla Trójmiasta

Połączenie z Zielonej Góry do Berlina- Odtwórzmy czynnik który rozwijał nasze miasto przed wojną

Historia

Ciężarówką po pałac

Niech stosy zapłoną na nowo!

Kultura

Powrót upiora?

O remoncie amfiteatru i utraconych szansach na porządny festiwal

Teatr sp. z o.o.

O lubuską Zachętę Sztuk Pięknych

„Opera Leśna” w Zielonej Górze?

W królestwie walca, polki, kotylionów i gobelinów

Zielonogórski korowód winobraniowy, czyli upadek naszego karnawału

Mniej procentów więcej tańca

Z korowodu w korowód

Port lotniczy

Odlecieć z krainy marazmu

Polecimy czy utkniemy w biedzie?

Propozycja biznesplanu dla naszego portu

Inne

Duchowość, wiara

 

 
  
 
 
 

O lubuską Zachętę Sztuk Pięknych

Adam Fularz

 

Będąc skrytykowanym przez Wojciecha Kozłowskiego, dyrektora BWA [Puls nr: 78], chciałbym się odnieść do Jego zarzutów. Kozłowski nie zgodził się ze stwierdzeniem, iż Zielona Góra nosi łatkę „kulturalnego zaścianka”. Dyrektor częściowo ma rację, ponieważ BWA jest chyba jedyną tak aktywną instytucją, która niezmordowanie organizuje performance, wernisaże, a nawet finisaże, i inne wszelakie zdarzenia kulturalne. Ale poza BWA, to powiedzmy sobie szczerze: w Zielonej Górze niespecjalnie wiele jest organizowane.

Skąd ta łatka zaścianka? Wielu być może przypomni sobie rządowe argumenty przeciwko ulokowaniu stolicy województwa w Zielonej Górze. Otóż ładnych parę lat temu przedstawiciele rządu argumentowali, iż Winny Gród to pustynia bez instytucji kultury, np. filharmonii (o której istnieniu zapewne nie słyszeli, co nie dziwi). Widocznie szefowie zielonogórskich przybytków kultury nie uznają potrzeby wybicia się ponad przeciętność, aby zaistnieć na krajowej arenie, wzorem teatru, czy to legnickiego, czy to wałbrzyskiego. Zamiast tego szefowie zielonogórskich instytucji kultury pławią się w „bezpiecznym” maraźmie. W mieście coś się dzieje, ale „czasem tylko, gdy coś przyjedzie” - jak to podsumowała moja znajoma.

Do zadziwienia czymś nowym nie potrzeba wielkich pieniędzy, czego przykładem jest hiphopowy spektakl teatru Wybrzeże pt. „12 Ławek”. Występują w nim graficiarze, nawijacze, breakdancerzy i skejci, a spektakl okazał się z sukcesem przyciągać do teatru młodych ludzi. Mimo że w Zielonej Górze młodych zdolnych ludzi nie brakuje, to ich sztukę traktuje się zgoła inaczej. Tutejsi breakdancerzy, którzy dawali karkołomne popisy tańca ulicznego na winobraniu, zostali oskarżeni przez policję o blokowanie drogi przeciwpożarowej, i odwołują się od nałożonych im kar. No cóż, tutejsza policja ma zdaje się inne zdanie o sztuce ulicy niż dyrektorzy teatrów, i ma 100 % wykrywalność zaobserwowanych „przestępstw tanecznych” na deptaku koło komendy.

 Z argumentów przedstawionych przez dyrektora Kozłowskiego wynika, jakoby idea wybudowania sali zdolnej do wystawienia nawet oper była w naszym mieście bardzo nierealna, a sam autor zaleca poprawę połączeń z Berlinem (co prędko nie nastąpi - na temacie kolei znam się w miarę dobrze). Ale, ale - może nas jednak na salę operową było stać, tylko przeraźliwie źle wydaliśmy pieniądze?

Na budowę nowej sali koncertowej Filharmonii Zielonogórskiej wydano, jak wynika z wypowiedzi władz województwa, około 18 mln zł. Dysponując takimi pieniędzmi można zbudować obiekt pozwalający nawet na wystawianie oper. Dla przykładu: władze Krakowa dopłacą tylko 15 mln do kosztów budowy nowej opery (całość będzie kosztowała ponad 54 mln, z czego 75% pieniędzy pochodzić będzie ze środków strukturalnych). Czyli jednak za swój wkład pieniężny samorząd może postawić nie tylko salę koncertową, ale i samą operę.

Ale nawet gdy są pieniądze na sztukę, to się o nie nikt nie stara. Ja przynajmniej nie słyszałem, by dyrektor BWA starał się pozyskać pieniądze z programu „Znaki czasu” Ministerstwa Kultury na zorganizowanie w Zielonej Górze stałej (a nie tylko czasowej) ekspozycji sztuki współczesnej. Według programu w województwach mają powstać oddziały Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, którym Ministerstwo dofinansowuje sumą 250 tys. zł zakup dzieł współczesnych polskich artystów, tylko towarzystwa te muszą pozyskać sponsorów na drugie tyle.

Przecież w ten sposób można by stworzyć Lubuską Zachętę, której kolekcja mogłaby przyciągnąć nowych zwiedzających do wybitnie nudnych muzeów zielonogórskich (Muzeum Ziemi Lubuskiej w tym przoduje), w których niektóre wystawy są niezmieniane od około 20 lat (a może i dłużej, jednak mój młody wiek ogranicza zdolność oceny).

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, do tej pory inicjatorzy regionalnych Zachęt dogadali się w 11 ośrodkach, m.in. w Łodzi, Toruniu, Gdańsku, Lublinie, Poznaniu, Wrocławiu, Białymstoku a nawet w niewielkim Opolu. Inicjatywa ta często jednoczy całe środowisko ludzi sztuki z danego miasta. Jednak w Zielonej Górze o inicjatywie Lubuskiej Zachęty jakoś dziwnie głucho, i nie słychać, by ktoś zamierzał powołać takie stowarzyszenie, co jest jednym z wymogów otrzymania dotacji.

Dlaczego Pan, dyrektorze Kozłowski, nie tworzy „Lubuskiej Zachęty”- czy to sztuka nowoczesna jest niepotrzebna czy też jest już na nią wystarczająco dużo pieniędzy i więcej nie potrzeba?

 

Adam Fularz


 

 

 
©2006 A. Fularz :: e-mail