Strona początkowa

Ekologia

Sucha Góra i drzewa- wióra

Resztki zielonogórskiej parkowej świetności- czy warto je ocalić?

Rynek w stylu international

Zielonogórski Park Krajobrazowy- czy powstanie?

Park Doliny Luizy- Nowe zielone błonia miasta z dwoma basenami otwartymi

Zielona nie za bardzo, a Góra tylko dla wtajemniczonych

Odbudować Górę Braniborską z ekskluzywnym parkiem!

Góra Braniborska dziś- przygnębiająca wizja lokalna

Gospodarka

Ekonomia dla gerontokratów

Władze bez ambicji?

Zielona Góra stolicą powiatu!

Bezpłatny Internet bezprzewodowy dla wszystkich mieszkańców

Stąd się ucieka byle szybciej. Zielona Góra- miasto skazane na kulturalny upadek?

Podsumowując 4 lata rządów konserwatystów w Zielonej Górze

Masterplan dla centrum miasta

Komunikacja

Koleją dookoła Trójmiasta

Kolej miejska w Zielonej Górze

MZK: jest źle czy tylko się nam zdaje?

Upadek czy wzlot zielonogórskiej komunikacji miejskiej?

Inne koleje lubuskie? Przełamać monopol PKP

Koleje w woj. lubuskim- ciekawy przykład transformacji ustrojowej

Odtworzyć zanikły transport zbiorowy pomiędzy woj. Lubuskim i Brandenburgią

Szybka Kolej Miejska dla Trójmiasta

Połączenie z Zielonej Góry do Berlina- Odtwórzmy czynnik który rozwijał nasze miasto przed wojną

Historia

Ciężarówką po pałac

Niech stosy zapłoną na nowo!

Kultura

Powrót upiora?

O remoncie amfiteatru i utraconych szansach na porządny festiwal

Teatr sp. z o.o.

O lubuską Zachętę Sztuk Pięknych

„Opera Leśna” w Zielonej Górze?

W królestwie walca, polki, kotylionów i gobelinów

Zielonogórski korowód winobraniowy, czyli upadek naszego karnawału

Mniej procentów więcej tańca

Z korowodu w korowód

Port lotniczy

Odlecieć z krainy marazmu

Polecimy czy utkniemy w biedzie?

Propozycja biznesplanu dla naszego portu

Inne

Duchowość, wiara

 

 
  
 
 
 

Ostatnio widziałem dwa korowody: ten zielonogórski - krótki i mocno alkoholowy, oraz londyński - mocno religijny, gromadzący milionową publikę największego ulicznego festiwalu w Europie.

 

Adam Fularz

Mniej procentów więcej tańca

 

W Zielonej Górze mamy dwa święta: Bachanalia i Winobranie. Brakuje za to takiego festiwalu, który propagowałby po prostu zabawę. Londyński Notting Hill to festiwal w zasadzie religijny, na którym wszyscy tańczą i raczej nie widać pijaństwa. Londyńczycy gremialnie raczą się głównie marihuaną, choć bez przesady. Sam festiwal, mimo wyraźnego rastafariańskiego charakteru, nie zawiera żadnej zachęty do używania narkotyków miękkich, jest zwykłą zabawą, podczas którym używki odgrywają marginalną rolę. W porównaniu z londyńskim festiwalem, zielonogórskie Winobranie jest tygodniowym świętem mocno powiązanym z konsumpcją alkoholu, z jednoczesnym brakiem beztroskiej zabawy i tańca.

Londyński festiwal tworzy kilkanaście platform wypełnionych didżejami, sprzętem nagłaśniającym, głośnikami i agregatami prądotwórczymi. To właśnie za nimi podąża milionowy tłum tańczących. Muzykę „lecącą” z platform tworzą soca, niekiedy przeplatana ragga czy calypso. Co ważne, londyński festiwal jest bezpieczny, na każdym kroku widać pełno policji, kompletnie znieczulonej na toczący się wokół niej półhurtowy handel marihuaną.

Londyńska policja zajmuje się kierowaniem ruchu i rozładowywaniem zatorów oraz likwidacją wszelkich bójek. W Zielonej Górze policja ukrywa mundury podczas Winobrania, aby nie prowokować agresji tłumu. W efekcie nasza policja jest niezdolna do kontrolowania winobraniowych ulic i nastrojów. Być może również dlatego, bo na co dzień traktuje każdego obywatela niczym potencjalnego przestępcę. 

Według mnie, Zielonej Górze potrzebne jest Winobranie roztańczone, po prostu wesołe i skaczące. Aby osiągnąć efekt londyńskiej beztroski, być może potrzebujemy innej muzyki i tradycji. A może po prostu zielonogórzanie powinni mniej wypijać alkoholu? Może warto zorganizować w Zielonej Górze imprezę bez używek w roli głównej, promującą za to muzykę i taniec.


Fot. Policja na karnawale

 

 
©2006 A. Fularz :: e-mail