|

Ostatnio
widziałem dwa korowody: ten zielonogórski -
krótki i mocno alkoholowy, oraz londyński -
mocno religijny, gromadzący milionową publikę
największego ulicznego festiwalu w Europie.
Adam Fularz
Mniej procentów więcej tańca
W Zielonej
Górze mamy dwa święta: Bachanalia i Winobranie.
Brakuje za to takiego festiwalu, który
propagowałby po prostu zabawę. Londyński Notting
Hill to festiwal w zasadzie religijny, na którym
wszyscy tańczą i raczej nie widać pijaństwa.
Londyńczycy gremialnie raczą się głównie
marihuaną, choć bez przesady. Sam festiwal, mimo
wyraźnego rastafariańskiego charakteru, nie
zawiera żadnej zachęty do używania narkotyków
miękkich, jest zwykłą zabawą, podczas którym
używki odgrywają marginalną rolę. W porównaniu z
londyńskim festiwalem, zielonogórskie Winobranie
jest tygodniowym świętem mocno powiązanym z
konsumpcją alkoholu, z jednoczesnym brakiem
beztroskiej zabawy i tańca.
Londyński festiwal tworzy kilkanaście platform
wypełnionych didżejami, sprzętem nagłaśniającym,
głośnikami i agregatami prądotwórczymi. To
właśnie za nimi podąża milionowy tłum
tańczących. Muzykę „lecącą” z platform tworzą
soca, niekiedy przeplatana ragga czy calypso. Co
ważne, londyński festiwal jest bezpieczny, na
każdym kroku widać pełno policji, kompletnie
znieczulonej na toczący się wokół niej
półhurtowy handel marihuaną.
Londyńska policja zajmuje się kierowaniem ruchu
i rozładowywaniem zatorów oraz likwidacją
wszelkich bójek. W Zielonej Górze policja ukrywa
mundury podczas Winobrania, aby nie prowokować
agresji tłumu. W efekcie nasza policja jest
niezdolna do kontrolowania winobraniowych ulic i
nastrojów. Być może również dlatego, bo na co
dzień traktuje każdego obywatela niczym
potencjalnego przestępcę.
Według mnie, Zielonej Górze potrzebne jest
Winobranie roztańczone, po prostu wesołe i
skaczące. Aby osiągnąć efekt londyńskiej
beztroski, być może potrzebujemy innej muzyki i
tradycji. A może po prostu zielonogórzanie
powinni mniej wypijać alkoholu? Może warto
zorganizować w Zielonej Górze imprezę bez używek
w roli głównej, promującą za to muzykę i taniec.
Fot. Policja na karnawale
|