|

O
remoncie amfiteatru i utraconych szansach na
porządny festiwal
(materiały
prasowe)
Adam Fularz jest zdania, że władze
miasta nie są zbytnio kompetentne jeśli chodzi o
odbudowę zdewastowanego amfiteatru. "Zamiast
skorzystać z 85 % dofinansowania z Unii
Europejskiej do tego typu inwestycji, naprędce
przed wyborami przeprowadzono pospieszny
przetarg".
Adam Fularz przypomina, że niekompetencja
władz miasta spowodowała że obiektu w Zielonej
Górze nie uda się przebudować do roli opery
leśnej (takiej samej jak w Sopocie, czyli
specjalnego zadaszonego amfiteatru,
pozwalającego na to by impreza nie została
przerwana z powodu złej pogody), tak by mogły
się tu odbywać większe festiwale. Powstanie
obiekt, który będzie zupełnie niekonkurencyjny z
innymi tego typu obiektami w Polsce.
"Władze miasta, ze swoją niekompetencją,
nawet nie pofatygowały się by obejrzeć zadaszone
amfiteatry- opery leśne w Sopocie czy w Opolu.
One są nakrywane lekkim zadaszeniem, mają inne
rozwiązania. Amfiteatr w Zielonej Górze powinno
się wzorem innych miast przykryć lekkim
zadaszeniem, tak by na sukces imprez nie miały
wpływu warunki atmosferyczne. Inaczej nikt tu
nic znaczniejszego nie zrealizuje, ryzyko jest
bowiem za wielkie". Zdaniem Adama Fularza,
mieszkańcy powinni być poinformowani w mediach o
tym jakiego błędu dopuściły się władze miasta
"Mieszkańcy powinni wiedzieć, że władze już
teraz pogrzebały szanse Zielonej Góry na
jakikolwiek znaczniejszy festiwal. Moim zdaniem,
mieszkańcy mają prawo o tym wiedzieć i
rozliczyć w wyborach obecne władze, które chcą
dalej rządzić naszym miastem".
Adam Fularz pokazuje przykład, jak Gorzów
prześcignął Zieloną Górę nawet w kwestii
organizacji festiwali. "Gorzów jest nie tylko
prężniejszy gospodarczo. Od lat działa tam
festiwal Reggae nad Wartą, na który zjeżdża się
publika z całego kraju. W Zielonej Górze nic
takiego nie ma, ponieważ w naszym mieście od lat
rządzą konserwatyści, którzy wolą stawiać tylko
na festiwale-niewypały niemodnych już szlagierów
sprzed lat". Zdaniem Adama Fularza, winę ponoszą
konserwatyści rządzący miastem, którzy mają po
prostu konserwatywne gusty muzyczne i preferują
niemodną muzykę sprzed dekad. "Dziś to juz nie
jest mainstream. Jeśli się stawia na muzykę
która już nawet nie jest offowa, to czemu się
dziwić, że festiwal ten nie jest sukcesem i ma
tylko nawet nie lokalny, ale miejski, albo nawet
osiedlowy zasięg?"
Jego zdaniem jedną z przyczyn kompletnej
porażki Zielonej Góry jako miasta festiwalowego
jest to, że zajmują się tym niekompetentne
osoby. "Moim zdaniem są one chronione przez
lokalne media, które cynicznie ukrywają głosy
krytyków, wiedząc że tym samym przykładają rękę
do zapaści kulturalnej Zielonej Góry".
Zdaniem Adama Fularza, można mówić o upadku
kulturalnym Zielonej Góry: "Festiwal spadł na
psy, nie jest w żadnym wypadku imprezą o
krajowym zasięgu, tak jak festiwal w Gorzowie, o
międzynarodowym zasięgu, jaki miał ongiś, nie
wspominając. Grane są tutaj covery starych
szlagierów, to jest odtwórczość a nie twórczość.
Jakbym nawet organizował kiedyś lokalny
festiwal, to nawet nie wpadł bym na taki pomysł.
Jeżdżę na bardzo lokalne festiwale muzyczne i
nawet tam czegoś takiego nikt z występujących
nie robi."
Jego zdaniem, mieszkańcy mają prawo wiedzieć,
jak bardzo kompetentne w tej kwestii są władze
miasta. "Zamiast wynająć do organizacji
festiwali kompetentnych organizatorów, polega na
lokalnej komunalnej firmie bez żadnego większego
doświadczenia w organizacji dużych festiwali.
Firmie, która organizuje jedynie bardzo rzadko
miejskie imprezy kulturalne, której nie udało
się od lat zorganizować żadnej imprezy, na którą
warto byłoby pójść. Mimo ze w tym mieście od lat
są jakieś "festiwale", niemal nikt na nie nie
chodzi nawet z mieszkańców miasta. Po prostu
festiwale w Zielonej Górze organizuje miejski
dom kultury. I stąd ten efekt".
Zdaniem Adama, Zielonogórski Ośrodek Kultury
organizuje rzeczy na które nikt nie chodzi, albo
po prostu nie organizuje nic. "Co to za
instytucja, ten Zielonogórski Ośrodek Kultury
Amfiteatr! To jakieś bezczelne oszustwo, ależ
ona nic nie robi, albo robi nie to co chcą
ludzie! Odkąd mieszkam w tym mieście, nikt z
młodych mieszkańców tego miasta nigdy nawet nie
wspomniał że warto by pójść na jakąś imprezę
organizowaną przez tą jedyną placówkę kulturalną
miasta! Ta firma nawet nie jest w stanie
zapewnić rozrywki mieszkańcom tego miasta, a co
dopiero zorganizować festiwal!
Przecież w innych miastach ośrodki kultury
działają bardzo prężnie, i organizują bardzo
dużo imprez. Ten tutejszy nadaje się tylko do
likwidacji, i nikt nawet tego by nie zauważył.
To jakaś brednia, by coś tak zupełnie nikomu
nieznanego organizowało festiwal. Ten ośrodek
powinien być jak najszybciej zlikwidowany, a
sprawa skierowana do prokuratury, która zbada
budżet tego ośrodka i sposób wydatkowania przez
niego miejskich pieniędzy, które z tego co
widzę, są przeznaczane na etaty i nic więcej."
Zdaniem Adama Fularz, pomysł reaktywacji
Festiwalu Piosenki Rosyjskiej jest zły. "To
będzie impreza o nikłym zasięgu. Dziś tej muzyki
już niemal nikt nie słucha. To po prostu
przeszłość. Przeszłość, którą z samymi porażkami
od lat usiłują reaktywować zarządzający
pseudo-festiwalami w Zielonej Górze, bo inaczej
tych widowisk nazwać nie sposób. W moim życiu
odwiedziłem kilkadziesiąt festiwali, ale na
żadnym nie grano coverów jako głównego punktu
programu! To żenada, skandal. Mieszkańcy miasta
powinni rozliczyć osoby winne temu w obecnych
wyborach".
|